Odwiedź nas

AGNIESZKA CZERWIŃSKA

RECENZJE

Drogi czytelniku!

Zapraszam cię do naszej strony z recenzjami. Jak zdążyłeś się już zorientować jestem pisarką, kreuję światy w papierowej rzeczywistości, ale za nim stałam się autorką byłam książkoholiczką. Postanowiłam podzielić się z wami moją opinią na temat przeczytanych tytułów, jednak człowiek uczy się całe życie. Więc jeśli przekonałam cię swoim poglądem, opinią na temat innych utworów i uważasz, że możesz mi powierzyć swój utwór zapraszam do współpracy barterowej. Zapraszam autorów jak również artystów i osoby pragnące nawiązać współpracę z autorem. Nie jestem influencerką, lecz pisarzem z pozytywnym nastawieniem.

 

A moje recenzje znajdziesz na:

 

1)Na mojej autorskiej stronie oraz a blogu:

www.i-pisarz.pl

 

2)Kołobrzeskie ogłoszenia, gdzie prowadzę własną rubryczkę recenzencką:

https://kolobrzeskieogloszenia.pl/news

 

3)Facebook:

https://www.facebook.com/profile.php?

 

4)Instagram:

https://www.instagram.com/agnieszkaczerwinska_ipisarz.pl/id=100069978690861

 

5)Grupy recenzenckie (facebook).

 

Zmierzch autorstwa Stephenie Meyer.

Jest to pierwsza część bestsellerowej sagi.Za nim zaczniemy, muszę pochwalić tytuł każdej z części jak również piękne i minimalistycznej okładki, które zachęcają do sięgnięcia po książkę. Pierwszą część sagi czytałam jako nastolatka jeszcze w gimnazjum. Nie sadziłam, że pewnego dnia przyjdzie mi pisać opinie na temat tej książki, ale jak widać życie pisze różne scenariusze. Zmierzch opowiada historię siedemnastoletniej dziewczyny o imieniu Isabella, jest ona zamknięta w sobie, która stroni od kontaktów z rówieśnikami. Bohaterka jest typową wyalienowaną postacią „tej niepopularnej” dziewczyny w szkole i tak również się czuję. Bella przeprowadza się do swojego ojca, który zamieszkuje ponure miasto Forks w stanie Washington. I dopiero tutaj akcja zaczyna się rozkręcać, lecz schemat jest do przewidzenia. W jej życiu oczywiście pojawia się przystojny i tajemniczy mężczyzna o imieniu Edward, który nie darzy jej sentymentem od samego początku. Takie zachowanie sprawia, że Bella coraz bardziej interesuje się postacią Edwarda. Punktem, który zainteresuje każdego czytelnika jest moment kiedy Bella odkrywa prawdę o Edwardzie. Okazuje się on mityczną postacią – wampirem. Jak skończy się to odkrycie? Czy wampir okażę się bestią z krwi i kości a może zmienioną dla marketingu i popytu postacią, która kreuje tajemniczość i romantyzm zostawiając krwawe ślady w historii? Podoba mi się relacja między bohaterami podszyta erotyzmem, który da się wyczuć, lecz nie przeczytać. Tutaj autorka odsłania duży potencjał literacki. Czy znajdziecie podobne perełki? Odsyłam was do pierwszego tomu sagi. Bestseller nie zawsz oznacza wysoki kunszt pisarski, lecz częściej dotarcie do skrytych potrzeb czytelnika i tak sądzę, że było w tym przypadku. Warsztat literacki Pani Meyer doskonale czaruję nastoletniego czytelnika a nuta tajemniczości i mroku pod postacią legendarnych/ mitycznych postaci wampirów czy wilkołaków wciąga go do swojego świata. Książka spodoba się nastolatką, lecz dorosłym czytelnikom polecam sięgnąć po pióro innego autora. Historia Isabelli i Edwarda posiada swoich zwolenników jak i zagorzałych krytyków, którym ty z nich się okażesz? Dziś jak widzicie recenzja była znacznie dłuższa, dlatego też, że sama gustuję w gatunku horroru a posiłkowanie się mitycznymi stworzeniami takimi jak wampiry, czy wilkołaki jest dla mnie chlebem powszednim. Kto z was czytał Trylogię odrodzenia mojego autorstwa na pewno wie o czym mówię. I to właśnie tę historię polecam dla dojrzałych czytelników kochających wątki romansu między wampirem a człowiekiem owinięte woalom horroru.

 

Franklin i uroczyste śniadanie autorstwa  Paulette Bourgeois.

Historii o małym żółwiu Franklinie od lat cieszą małych i większych czytelników a bajek z jego udziałem jest znacznie więcej. Dziś jednak pragnę przedstawić Wam historię o uroczystym śniadaniu. Brzmi wspaniale, czyż nie? Wyobraźcie sobie, że w każdą niedzielę w domu tytułowego żółwia odbywa się śniadanie, zapewne jak w każdym ludzkim domu. Lecz dziś w tej historii pojawi się ciocia Emi, dzięki temu niezwykłemu gościowi śniadanie to ma być uroczyste. A jeśli o celebrację chodzi, to kto mógłby uczcić ten dzień lepiej niż sam Franklin bawiący się w kucharza.  I niestety użycie słowa bawiący, nie jest tutaj przypadkowe. Mama naszego tytułowego bohatera pozwoliła jemu przygotować śniadanie, jedna gotowanie przerosło naszego żółwika.Czy w grę weszły emocje? A może bardziej chciał zaimponować cioci?Tego musicie dowiedzieć się sami. Ja zdradzę Wam, że śniadanie jednak się odbyło a historia jak każda inna zwieńczona jest morałem.Bajki o Franklinie uczą i bawią jednocześnie, mały czytelnik może utożsamić się z główną postacią.Szata graficzna cieszy oko zarówno dużych jak i małych czytelników. Serdecznie polecam tytuł.  

 

Franklin i superbohater autorstwa Sharon Jennings.

Powracam dziś do Was z recenzją kolejnego pouczającego tomu przygód Franklina autorstwa Sharon Jennings.Ach, kto z nas niemiał w dzieciństwie superbohatera na którym się wzorował? Chyba każdy z nas udawał supermana, batmana czy wonderwomen. Skoro my możemy mieć swoich superbohaterów, to dlaczego mały żółwik, tytułowy bohater nie może wziąć z nas przykładu? Odpowiem Wam, że może. I dziś omówimy sobie jedną z serii książek o Franklinie i suberbohaterze, zaczynajmy. Przenieśmy się na chwilę do świata Franklina, znów poczujmy tą sielskość i pomyślmy, że jesteśmy dziećmi, które odkryły własnego superbohater, czyli Dangura! Jak to typowy bohater posiada przymioty, których zazdroszczą mu dzieci, nadludzkie moce jak na przykład supersiła. I mnie czasem przydałaby się taka zdolność, lecz czy jest ona niezbędna do czynienie dobra? Nasz bohater niebawem ma przekonać się czym jest prawdziwe bohaterstwo. Dzieci w trakcie wyprawy do księgarni, gdzie mają spotkać swojego idola napotykają panią piżamkę, która zgubiła klucze do swojego domu w śniegu. I jak myślicie co zrobiły dzieci widząc zmarzniętą straszą osobę? Postąpili tak jak ich bohater, choć bez nadludzkich mocy pomogli pani piżamce dostać się do domu, choć wiedzieli, że spóźnią się na spotkanie z idolem. Ta sytuacja uświadomiła im, iż prawdziwi bohaterowie nie muszą posiadać nadludzkich mocy aby pomagać innym. To kolejna cudowna książka niosąca morał i ucząca dzieci czym jest prawdziwe bohaterstwo. Serdecznie polecam ten tytuł.

 

 

Jeździec bez głowy i inne opowiadania autorstwa Washington’a Irving’a

Dziś zajmiemy się dziewiętnastowieczną literaturą grozy przedstawiającą trzy z wielu opowiadań Washington’a Irving’a. Jednak ja skupię się dziś tylko na najbardziej znanej historii Jeźdźca bez głowy. Amerykański pisarz przedstawia nam opowieść o Ichabodzie Crane’ie - nauczycielu, którego ambicją jest zdobycie zamożnej i pięknej partnerki Katriny Van Tassel, naturalnie jego pobudki nie są do końca umotywowane moralną przesłanką. Pięknie napisany tekst odsłania nam miłość Crane do mistycyzmu, czarów, duchów i innych strzyg. Senna Kotlina była wręcz kolebką legend o jeźdźcu bez głowy, który podczas wojny miał stracić głowę i nawiedzać miasto jako duch. Niestety opowieść skupia się w dużej mierze na nauczycielu, jego życiu a niżeli na tytułowym bohaterze, który pojawia się dopiero pod koniec opowiadania.

Washington Irving stworzył lekkie opowiadanie grozy, lecz napisane tak pięknym językiem typowym na dziewiętnasty wiek, iż każdy powinien choć raz po nie sięgnąć. Nie można zarzucić utworowi braku klimatu.

Jako autorka i własny wydawca musze pochwalić piękne wydanie, ilustrator spisał się tutaj na medal. I jak często ganię czytelników aby nie oceniali książki po okładce w tym wypadku muszę zmienić zdanie, gdyż okłada jest po prostu bajeczna.

 

 

 

Opowieść Wigilijna autorstwa Charles’a  Dickens ‘a

Jest to ponadczasowa, klasyczna powieść, która niesie ze sobą przesłanie, które imać może się każdego z nas.

Powieść przedstawia nam Scrooge’a bogatego, lecz podstarzałego, samotnego mężczyznę. Zapewne wyobrażacie sobie teraz obraz kochającego dziadka, który zawsze ugości was w domu ciepłą herbatą i ciastem własnej roboty? Nic bardziej mylnego! Scrooge to wredny, marudny, osądzający skąpy bohater tej powieści. Mogłoby się zdawać, że poza pracą i gromadzeniem fortuny nic już w jego życiu się nie zmieni, gdyż wpadł w błędne koło. Zaślepiony wręcz obsesyjnie jedynie złotym blaskiem pieniądza.

A jednak autor postanowił napisać losy Scrooge’ a inaczej.

W święta Bożego narodzenia naszego protagonistę nawiedzają trzy duchy:

-przeszłości;

-teraźniejszości;

-przyszłości;

Każdy duch zabiera bohatera w podróż, która ma za zadanie obudzić go z pustego życia wypełnionego jedynie próżnością. Projekcie, które rzucają go w czasie wpływają rzeczywiście na jego punkt widzenia i tłumiąc blask pieniądza na tyle, że Scrooge ’e już podczas nawiedzenia drugiego ducha postanawia poprawę. Każda wizyta to ogromne emocje, spojrzenie na świat i ludzi go otaczających z innej perspektywy. Jednak dopiero ostatnia wizja daje mu obraz kim był i co pozostawił po sobie.

Czy był to rzeczywiście sen? A może naprawdę duchy nawiedziły naszego bohatera? Jeśli tak, ilu z nas powinny odwiedzić takie duszki? Jak wiele osób potrzebuje przemiany, która może zmienić jego życie? Dickens ukrył w powieści nie tylko jedno przesłanie i lekcje, które na pewno znajdziecie, jeśli nie za pierwszym razem to na pewno czytając ją po raz kolejny.

Minęło wiele lat a ja wciąż wraca w okresie świątecznym do tej książki 😊 Wiecie, dlaczego? Ponieważ ma w siebie zawarte przesłanie, że to nie majętności się liczą a drugi człowiek. Nie ma w naszym życiu cenniejszego daru od bliskiego, który nas kocha i jest z nami mimo przeciwności losu.

 

 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #1

Dziś przychodzę do Was z niezwykłym tematem duchowości i charakteru pod postacią naszego odpowiednika w świecie przyrody. Zastanawialiście się czasem jakie drzewo do Was pasuje? A może zagłębialiście się w horoskopy drzewne? Czy mądrości druidzkie pokierowały Was w odpowiednią stronę? Jeśli nie, jeśli wciąż szukacie swojego odpowiednika w świecie drzew, myślę, że mogę Wam pomóc. W końcu każdy człowiek jak drzewo jest inny, jeden dumny, inny wrażliwy, sumienny, odpowiedzialny…. Każda nasza cecha wpływa na nasz odpowiednik.
Zaciekawiałam Cię?
Jeśli tak, zapraszam Cię do serii postów odnoszących się do naszego drzewnego odpowiednika. Dwa razy w tygodniu na moich stronach pojawiać się będą posty przedstawiające różnorodnego gatunki drewna okiełznane w cudownej formie biżuterii a wykonane zostały przez artystę Pana Damiana Prusa.
Odsyłam Was do strony autora niezwykłych dodatków stworzonych z ogromną precyzją, doświadczeniem, ale przede wszystkim pasją i sercem, co ukazuje każdy nowy projekt. Pan Damian łączy drewno z aluminium, kamienie ozdobne lub żywicę epoksydową dając konsumentowi nietuzinkową ozdobę. Dodatkowo na stronie artysty, zamówić możemy indywidualny projekt biżuterii. A więcej o artyście i jego działach znajdziecie niebawem w moich postach oraz na stronie:
Gdzie możecie już dziś zapoznać się z projektami oraz powiększyć swoją kolekcję o nową niezwykłą ozdobę szytą na miarę.
A poniżej zdjęcie do rozbudowania waszej wyobraźni, jakie cuda kryją się w środku?
Niebawem się przekonacie.
 
AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #2
 
Moi drodzy, dziś wracam do Was z drzewnym postem, szukaliście już swojego odpowiednika a może czekaliście na post ze strony i-pisarz.pl? Jeśli wybraliście opcję numer dwa, to zapraszam do lektury. Jak mówiłam, nie mogłam się doczekać, aby podzielić się z Wami informacjami Jak wiecie każdy z nas posiada swój odpowiednik w świecie przyrody, podobnie jak często dobieramy zwierzęta pod naszą naturę, tak samo uczynić możemy z drzewami. Przyjrzyjcie się uważnie zdjęciu pierwszego dodatku z duszą, czy podobnie jak ja widzicie zrównoważenie i łagodny charakter okiełznany w minimalistycznej formie, który przyciąga wzrok? Przedstawiam Wam dziś Oliwkę, symbolizuje ona mądrość. Jednak to nie wszystko. Do jakich osób pasuje Oliwka? Akurat ten kawałek drewna pochodzi z wybrzeża morza śródziemnego. Początki upraw oliwki sięgają aż wczesnego neolitu. A najstarsze dowody jej upraw odkryto na wyspie Kreta, w Syrii i Palestynie. Drzewo Oliwkowe jak wiecie symbolizuje mądrość i doskonale pasuje do umysłu filozofa, osób, które kochają naukę i czerpią przyjemnością z poszerzania swojej wiedzy. Osoby te do końca życia cieszę się sprawnością intelektualną. Kochasz książki? Uwielbiasz poszerzać swoje zainteresowanie? Jesteś spragniony wiedzy? Czyli jesteś Oliwką. Osoby takie cechuje wrodzona sprawiedliwość, optymizm i spokój ducha. To osoby prawe, które często są podziwiane przez społeczeństwo. Bardzo często możecie spotkać się z biżuterią, czy innymi dodatkami u psychologów, czy naukowców, gdyż takim osobom przypisana jest właśnie oliwka. Czy oliwka radzi sobie w życiu? Naturalnie, że tak. Takie osoby doskonale zmagają się z trudami dnia codziennego dzięki mądrości i silnie zakorzenionemu poczuciu sprawiedliwości. Pomówmy jeszcze o miłości, temacie pięknym i poruszanym od wieków. Do dziś osoby wyznające sobie miłość starają się przekazać podarkiem ukryte znaczenie. Oliwka pasuje doskonale jako podarek dla ukochanej lub ukochanego, który szanuje wolność drugiej połówki i jest wstanie poświęcić nawet samego siebie dla ukochanej. Czy opisałam właśnie twoją partnerkę lub partnera? Jeśli tak zapraszam cię serdecznie do strony artysty Pana Damiana Prusa, tworzącego biżuterię z przekazem. Wyroby z drzewa oliwkowego, które symbolizuje mądrość możecie znaleźć na stronach artysty podobnie jak inne dzieła, poniże linki do stron: https://www.facebook.com/profile.php?id=100063912527856 https://www.instagram.com/___prus__/ A w kolejny wtorek kochani, omówię dla was następną niezwykłą biżuterię podkreślając jej symbolikę oraz odpowiednik. Mam nadzieję, że post ci się spodobał i wrócisz niebawem. Odsyłam was również do innych moich stron, gdzie znajdziecie pierwszy post odnoszący się do biżuterii z duszą. 
 
 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #3

Moi drodzy wracam dziś do Was z kontynuacją serii o drzewnych odpowiednikach. Kto z Was czytał ostatni post? Do jakiego grona osób pasuje drzewo oliwkowe? Zostawcie po sobie ślad 😊 A dziś pod lupę weźmiemy czarny dąb  inaczej nazywany polskim hebanem.

Czy widzieliście, że drewno dębowe zawiera garbniki? Dzięki zachodzącym reakcją z żelazem obecnym w środowisku drewno zmienia barwę. Dzięki swojej niezwykłej kolorystyce i właściwościach znajduje zastosowanie na przykład w rzeźbiarstwie, galanterii drzewnej.

A ja dziś dzielę się z wami niezwykłą zawieszką, nieco przypominającą pazur, lub łzę. Jednak gdy przyglądam się uważnie biżuterii odsłania mi siłę, jaką zawsze kojarzyłam z dębem.

Dąb, czyli duma i upór.

Do jakich osób pasuje ten odpowiednik drzewny?

Dąb doskonale odpowiada osobą nieustępliwym, dumnym, odważnym a czasem i nawet uparciuchom. Dęby ponad wszystko cenią poczucie własnej wartości, to dzięki temu przymiotowi odnoszą sukcesy na płaszczyźnie zawodowej i materialnej. Dąb to człowiek czynu, urodzony przywódca.

Znacie takie osoby? Jeśli tak muszą przeczytać ten post i odwiedzić stronę artysty, który tworzy nietuzinkową biżuterię.

Drzewny odpowiednik dębu cieszy się wspaniałym zdrowiem, zapewne dzięki swojej sile i charakterowi do pokonywania problemów i uporowi, ponadto dąb nie toleruje słabości.

Słyszeliście kiedyś powiedzonko, iż można stać się oparciem dla drugiego człowieka? Dęby jeśli zdobędziecie ich przyjaźń na pewno staną się dla was takim oparciem na całe życie, jest osobą lojalną.

A teraz przejdźmy do miłości.

W miłości dąb jest niestabilny, ciągle poszukuje zmiany, wierzy iż nowa relacja może okazać się lepszą od tej obecnej.

I to by było na tyle jeśli chodzi o dęby, to silne charaktery, wspaniali przyjaciele na których zawsze możesz liczyć. Jeśli znacie osoby z drzewnym odpowiednikiem dębu, zapraszam was do odwiedzenia strony artysty Damiana Prusa, gdzie znajdziecie nietuzinkową biżuterię szytą na miarę drzewnego ducha jaki w was czyha. A poniżej podaję Wam linki do stron artysty:

 

https://www.facebook.com/profile.php?id=100063912527856

https://www.instagram.com/___prus__/

Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek pasujący  waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się mikołajki jak i święta Bożego Narodzenia.

 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #4

 

Dzień dobry kochani, dziś kolejny post z serii drzewny odpowiednik. Ostatni czasy omawialiśmy Oliwkę, czyli mądrość oraz dąb czyli dumę.

Kto z Was pasował do tego drzewnego odpowiednika?

A może wciąż szukacie?

Lub jeden odpowiednik to dla Was za mało. O takiej ewentualności nasz artysta tworzący cuda z drewna Pan Damian Prus również pomyślał i stworzył dla Was połącznie kilku gatunków drewna, tym samym połączył również duchowe odpowiedniki.

Jesteście ciekawi? To zapraszam.

Dziś przychodzę do Was z cudownym wyrobem, przedstawiającym kolczyki dla niezwykłych. Wykonane one zostały z Lipy, brzozy oraz papieru z recyklingu. Co dla mnie jest ogromnym plusem tego dodatku. Subtelność jaką odznaczają się kolczyki doda szyku każdej stylizacji.

A jak stoimy z duchowością?

Brzoza – twórczość

Lipa – realizm.

Osoby z drzewnego odpowiednika brzozy to artyści i twórcy. Brzoza to pisarz, malarz, rzeźbiarz, człowiek, który oddaje się swojej pasji czerpiąc przy tym przyjemność. Swoimi talentami wzbogaca świat, choć nie zawsze tego pragnąć. To ludzie pracowici, inteligentni, kreatywni, często działający nieszablonowo. Brzoza odnosi sukcesy w sferze zawodowej. Osoby z tego odpowiednika są strażnikami domowego ogniska.

A jak brzoza zachowuje się w miłości?

Ten odpowiednik drzewny jest stały w uczuciach, kocha otaczać się ludźmi i rodziną.

Czy to drzewo do ciebie pasuje? Jeśli nie całkiem, zerknij niżej.

Przejdźmy teraz do lipy, czyli realizmu. Osoby z tego drzewnego odpowiednika odnajdują się w technicznych zawodach. Jednak potrafią przystosować się do każdych warunków. Niekiedy są również realistami, liczącymi się ze swoimi możliwościami. Lipa to osoba spokojna, przyjazna, tolerancyjna, czasem jednak odsłonią się w niej zazdrość czy zaborczość. Jej cechy pozwalają się cieszyć dobrym zdrowiem.

A jak lipa zachowuje się w miłości?

Lipa jest lękliwa i niestała w miłości. Czasem zaborcza i zazdrosna.

Podsumowując te dwa odpowiedniki drzewne mamy tutaj do czynienia z duszą twórczą oraz praktyczną, czyli ich połączenie jest jak najbardziej zgodne i musze przyznać, że pięknie komponują się pod postacią kolczyków.

 

I to by było na dziś tyle jeśli chodzi o temat duchowości i charakteru drzewnego odpowiednika, zapraszam was do odwiedzenia strony artysty Damiana Prusa, gdzie znajdziecie nietuzinkową biżuterię szytą na miarę drzewnego ducha jakiego każdy z nas w sobie posiada. A poniżej podaję Wam linki do stron artysty:

 

https://www.facebook.com/profile.php?id=100063912527856

https://www.instagram.com/___prus__/

 

Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek pasujący  waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się mikołajki jak i święta Bożego Narodzenia lub po prostu inną okazję ważną dla Was.

Zapraszam was również do moich stron, gdzie znajdziecie wcześniejsze posty dotyczące biżuterii pana Damian Prusa, czyli ozdób z duszą. A następny post we wtorek.

Do zobaczenia!

 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #5
 
Dzień dobry!
Kolejny wtorek i kolejny post drzewny. Nie mogliście się doczekać? Bo ja tak. Przez ostatnie dni omówiliśmy kilka drzewnych odpowiedników, lecz to nie koniec. Przed nami zostali niezwykli bohaterowi. Dziś omówię dla Was nietuzinkowy dodatek, który łączy w sobie dąb, tulipanowiec i sasafras (drzewo z rodziny wawrzynowate). Mieszanka ta zwinnie została okiełznana w cudowny dodatek pod postacią kolczyków.
Mamy tutaj do czynienia z siłą, samotnikiem oraz wdzięcznością.
O drzewnym odpowiedniku odnoszącym się do dębu już mówiliśmy, ale z chęcią przypomnę Wam informację o nim Dąb oznaczał dumę i upór. Dąb doskonale odpowiada osobą nieustępliwym, dumnym, odważnym a czasem i nawet uparciuchom. Dęby ponad wszystko cenią poczucie własnej wartości, to dzięki temu przymiotowi odnoszą sukcesy na płaszczyźnie zawodowej i materialnej. Dąb to człowiek czynu, urodzony przywódca. Drzewny odpowiednik dębu cieszy się wspaniałym zdrowiem, zapewne dzięki swojej sile i charakterowi do pokonywania problemów i uporowi, ponadto dąb nie toleruje słabości. Słyszeliście kiedyś powiedzonko, iż można stać się oparciem dla drugiego człowieka? Dęby jeśli zdobędziecie ich przyjaźń na pewno staną się dla was takim oparciem na całe życie, jest osobą lojalną. W miłości dąb jest niestabilny, ciągle poszukuje zmiany, wierzy iż nowa relacja może okazać się lepszą od tej obecnej.
A teraz przejdźmy do tulipanowca czyli samotnika.
Tulipanowiec to drzewo żyjące w samotności. Słyszałeś kiedyś określenie drzewo soliterowe? Mówi ono o drzewie, które lubi rosnąć z dala od innych. To samo tyczy się introwertyków, osób, które czerpią przyjemność i mogą żyć oraz rozwijać się w spokoju z dala od innych. Tulipanowiec doskonale pasuje do osób ceniących sobie spokój i życie poza społeczeństwem. Właśnie dzięki takiemu podejściu osoby z tego drzewnego odpowiednika mogą rozwijać się i pracować efektywniej. Trudno określić, czy osoby utożsamiające się z tulipanowcem to artyści czy przywódcy świata. Jedno jest natomiast pewne, to wyjątkowe osoby, które cenią indywidualność.
W miłości tulipanowiec jest skupiony na sobie, czasem despotyczny, lecz jako przyjaciel potrafi poświęcić się dla drugiej osoby. Nie jest to osoba, która posiada wielu przyjaciół, lecz ceni prawdziwą przyjaźń.
Sasafras – wdzięczność
Dużo osób utożsamia ten gatunek drzewa z wdzięcznością dzięki swoim leczniczym właściwością. W końcu zastosowanie go w medycynie ma leczyć, pomagać i łagodzić ból. Osoby z tego drzewnego odpowiednika są wrażliwe, bezinteresowne i ponad wszystko stawiają dobro innych nad swoim. Wiedzieliście, że sasafras w XVII w został przywieziony z Ameryki do Europy i wykorzystywany jako lekarstwo np. na syfilis i reumatyzm?
W miłości osoby z drzewnego odpowiednika potrafią wręcz upajać się miłością, być w niej nachalnymi co może tłamsić drugą osobę.
Który odpowiednik do Was pasuje?
Jak widzicie dziś połączyliśmy różne odpowiedniki drzewne. Czy zainteresował Was ten post? Zostawcie po sobie ślad. Sama szukając informacji dowiedziałam się wielu ciekawostek na temat np. tulipanowca. Może kiedyś rozwinę szerzej ten temat, lecz póki co mam nadzieję, że znalazłeś swój drzewny odpowiednik.
I to by było na dziś tyle jeśli chodzi o temat duchowości i charakteru drzewnego odpowiednika, zapraszam was do odwiedzenia strony artysty Damiana Prusa, gdzie znajdziecie nietuzinkową biżuterię szytą na miarę drzewnego ducha jakiego każdy z nas w sobie posiada. A poniżej podaję Wam linki do stron artysty:
Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek pasujący waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się mikołajki jak i święta Bożego Narodzenia lub po prostu inną okazję ważną dla Was.
Zapraszam was również do moich stron, gdzie znajdziecie wcześniejsze posty dotyczące biżuterii pana Damian Prusa, czyli ozdób z duszą. A następny post w piątek.
Do zobaczenia!
 
AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #6
 
Kochani! Mikołajki za nami i dużymi krokami zbliżają się święta, najpiękniejszy czas w roku w którym cuda zdarzają się nieoczekiwanie W tej magicznej aurze zapraszam Was do kolejnego drzewnego posta i tutaj proszę Was abyście na moment zapomnieli o chłodzie na zewnątrz i białym puchu okrywającym świat niczym kołdrą bo ten drzewny odpowiednik zabierze nas do cieplejszego miejsca. Dziś omówię dla Was drzewo palmowe, które urzekło mnie niezwykłą fakturą.
Dodatek, który widzicie został ręcznie wykonany przez artystę Damiana Prusa, biżuteria ta dzięki naturalnym materiałom dodaje świeżości naszej garderobie, musicie przyznać, że to ekskluzywna i unikatowa biżuteria.
Skoro już zaaklimatyzowaliście się w tropikalnych klimatach przejdziemy teraz do wyczekiwanego fragmentu.
Wiedzieliście, że Hindusi wierzą iż palma to drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia? Naturalnie nie bez powodu, palma jest na tyle wyjątkowa, iż każda jej część jest wykorzystywana.
Gdzie palma jest wykorzystywana? Np. w produkcji biżuterii, instrumentów muzycznych, budowie kajaków czy budownictwie.
Palmę możemy przypisać do osób wszechstronnie uzdolnionych i silnych.
Jak drzewo palmowe jest wyjątkowo wytrzymałe i twarde podobnie jest z ludźmi, którzy pomimo przeciwności losu potrafią walczyć do upadłego aby zrealizować swoje plany i marzenia. Ten drzewny odpowiednik pasuje do każdego, gdyż każdy z nas choć raz w życiu postawił sobie cel, który musiał zrealizować i uczynił to.
Czy palmy to dobrzy przyjaciele? Tak palmy dążą do utrzymania relacji, które są dla nich wartościowe. Szybko nawiązują również przyjaźnie.
A jak w miłości?
Palmy bardzo szybko się zakochują jednak ich uczucia są ulotne i nietrwałe. Należy poświecić palmie wiele czasu aby zatrzymać ją na dłużej przy sobie.
I dziś to by było na tyle, musimy wrócić do chłodnej krainy i przygotowań świątecznych. Lecz mam dla Was dobra informację! Gorąco tropików może Wam towarzyszyć dzięki biżuterii, która kupić możecie na stronie artysty Damiana Prusa:
Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek pasujący waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się święta Bożego Narodzenia lub po prostu inną okazję ważną dla Was.
Zapraszam was również do moich stron, gdzie znajdziecie wcześniejsze posty dotyczące biżuterii pana Damian Prusa, czyli ozdób z duszą. A następny post we wtorek.
 
AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #7

Kochani! Uwierzycie, że to już siódmy post drzewny? Za nami wiele drzewnych odpowiedników a przed nami jeszcze trzy odpowiedniki, jesteście ciekawi? Jeśli tak, serdecznie zapraszam Was do wtorkowego posta.

A dziś pod lupę weźmiemy Zebrano lub inaczej zingane. Drzewo to rośnie w Ameryce zachodniej oraz centralnej. Zakochacie się w nim a wiecie dlaczego? Gdyż posiada charakterystyczną cechę usłojenia, która za pomocą pasów łączy jasne i ciemne słoje.  I stąd słynna nazwa, która jest również nieco myląca.

Taka biżuteria idealnie nadaje się na co dzień, jak również jako elegancki dodatek na spotkanie biznesowe czy wieczorne przyjęcie. Cudownie skomponuje się z ubiorem szarobrązowym, ciemnobrązowym albo oliwkowo-brązowym. 😊 Ale wróćmy do drzewnego odpowiednika 😊

Niestety informacji o tym odpowiedniku drzewnym było bardzo mało, dlatego opiszę wam charakterystyczne cechy, które może będą pasować do Was?

Zebrano to trwałe drewno, bardzo ciężkie, odporne na warunki atmosferyczne, odporne na zginanie i sprężyste.

Zebrano używa się w produkcji wyrobów galanteryjnych, meblarskich, oklein, w rzeźbiarstwie.

I jak myślicie? Do jakich osób pasuje to drewno?

Moim zdaniem ten drzewny odpowiednik pasuje do śmiałków, osób, które stają twarzą w twarz z problemami, które często traktują jak wyzwanie. A swoją aurą i pozytywnym nastawieniem potrafią odbić każde uderzenie losu bo w końcu to uderzenie jest dla nich zabawą i nową przygodą. To elastyczne osoby zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Lecz sądzić można, iż są również osobami lekko wyrafinowanymi.  

Zgadzacie się ze mną?

A może macie własne poglądy na temat Zebrano? Jeśli tak pozostawcie po sobie ślad 😊 Z mojej strony na dziś to wszystko.  Bo wszystko co dobre w końcu się kończy 😊 Przypominam, iż piękne wyroby z drewna znaleźć możecie na stronie artysty Damiana Prusa:

 

https://www.facebook.com/profile.php?id=100063912527856

https://www.instagram.com/___prus__/

 

Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek pasujący  waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się święta Bożego Narodzenia lub po prostu inną okazję ważną dla Was.

Zapraszam was również do moich stron, gdzie znajdziecie wcześniejsze posty dotyczące biżuterii pana Damian Prusa, czyli ozdób z duszą. A następny post we piątek.

Do zobaczenia!

 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #8

Kochani! Wierzcie lub nie, ale to już ósmy post drzewny przed nami ostatnie dwa gatunki i zakończenie serii. Powiem Wam szczerze, że jest mi przykro, gdyż wspaniale bawię się pisząc posty i cieszę się ogromnie iż mogę się z Wami podzielić tak ciekawymi informacjami. Jednak pocieszam się faktem, iż cudowne historie dodatków z ukrytym duchowym przekazem dostępną są na stronie Pana Damiana Prusa, do której Was zapraszam 😊A na dziś zostawiłam dla Was wyjątkowy artykuł, gdyż omówimy sobie Bodhi.Czy widzieliście, że Bodhi, szczególnie jedno drzewo jest uznawane za drzewo oświecenia?Zapewne tak, lecz dla osób, którym historia zatarła się w pamięci, zapraszam do artykułu 😊Bodhi czyli figowiec pagodowy, słowo „bodhi” oznacza w sanskrycie i pali „obudzenie”, lecz często również tłumaczone jako oświecenie a jak wiemy w buddyzmie jest to proces poznawczy, który ma kluczowe znaczenie.Mówi się, że Siddhattha doznał właśnie oświecenia podczas medytacji u stóp drzewa bodhi. Ciekawe prawda?Jak jedno drzewo może wpłynąć na niezwykłego człowieka i religię. Kochani mam nadzieję, że i wy poczuliście niezwykłą energię jaką ma w sobie drzewo Bodhi. Dla każdego kto interesuje się buddyzmem polecam wyroby z figowca pagodowego. Jak widzicie biżuteria wykonana z figowca jest nie tylko ekskluzywnym dodatkiem, lecz takim niosącym w sobie duchowe przesłanie.Religia i oświecenie, pomyślelibyście, że dziś zaskoczę Was takim postem? Zapewne osoby, które obserwują moje media społecznościowe wiedziały, że szykuje dla Was niespodziankę 😊 Jednak to nie ostatnia 😊 Przypominam, iż piękne wyroby z drewna znaleźć możecie na stronie artysty Damiana Prusa:https://www.facebook.com/profile.php?id=100063912527856https://www.instagram.com/___prus__/Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek pasujący waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się święta Bożego Narodzenia lub po prostu inną okazję ważną dla Was.Zapraszam was również do moich stron, gdzie znajdziecie wcześniejsze posty dotyczące biżuterii pana Damian Prusa, czyli ozdób z duszą. A następny post we wtorek.Do zobaczenia!

 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #9
 
Kochani! Uwierzycie, że to już dziewiąty post drzewny? Po raz kolejny przychodzę do Was z niezwykłym odpowiednikiem I niestety po raz ostatni, gdyż w piątek nastąpi podsumowanie, lecz chwila trwa… nie zwlekajmy więc Dziś pragnę przedstawić Wam odpowiednik drzewny, który został stworzony specjalnie dla mnie przez artystę Damiana Prusa i okiełznany w formę odpowiadającą właśnie mnie. Jak wiecie jestem pisarką a z drugiej strony jestem ogromną miłośniczką zwierząt i dlatego chciałam aby mój odpowiednik drzewny, czyli orzech łączył się z miłością do czworonożnych przyjaciół.
Jak widzicie biżuteria okiełznana została w symbol serca ale i łapki kociej. Mówi on jasno, iż sercem i duchem zawszę będę związana z czworonożnymi przyjaciółmi, którzy zawsze byli przy mnie niczym anioły. A jeśli mowa o aniołach, pozwolę zacytować samą siebie:
„Jeśli anioły istnieją nie mają skrzydeł i aureoli, ale łapy i wąsy”
Cytat ten wykorzystałam w zeszłym roku w akcji LITERKA DLA SCHRONISKA. Pamiętacie tę akcję? Jeśli nie przypomnę Wam o niej, bo może w tym roku ktoś z Was zapragnie wspomóc schroniska
Akcja polegała na przekazaniu książek przez autora do schronisk, gdzie wymienione zostały one na karmy dobrej jakości. O tej akcji możecie poczytać na mojej stronie www.i-pisarz.pl
 
Piękna akcja, prawda? Chciałabym aby każdego roku mogłaby organizowana To jest moje małe marzenie, a ten piękny dodatek od Pana Damiana Prusa będzie mi zawsze przypominać o marzeniu i tej akcji
Ale przejdźmy do duchowego odpowiednika.
Orzech jest symbolem namiętności.
To błyskotliwa indywidualność pełna kontrastów, właściwie jak każdy artysta i osoba emocjonalna Jeśli jesteś zdecydowany, inteligentny, ambitny, pracowity, zdolny, bezkompromisowy, działający szybko – to orzech jest twoim odpowiednikiem, który mówi też, że czasem potrafisz być kapryśny a nawet ekscentryczny. Powiem Wam, że sama uwielbiam nazywać się ekscentryczką My orzechy zawsze osiągamy sukces w dziedzinie, która nas pasjonuje. Zostajemy autorytetami, a na swej drodzy zyskujemy tytle samo przyjaciół co wrogów, bo w końcu osoba, która w swoim życiu walczy, zawsze napotyka na tej drodze przeciwników.
Jakie są orzechy w miłości?
Zmienne i nieprzewidywalne Niestety orzech jest zmienny w relacji partnerskiej, czasem namiętny niczym książkowa postać a czasem chłodny niczym koszmar każdego romantyka.
Wiele wymaga od partnera, jest również zazdrosny, ale dlatego, że boi się o swoją drugą połówkę i stara się ją chronić.
Orzech pasuje do szerokiego grona artystów, polityków, menadżerów i nie tylko. Ten odpowiednik drzewny to namiętność a czasem i zmienność Bo od miłości do nienawiści dzieli nas tylko krok. Jednak tylko osoby emocjonalne są wstanie uczynić wiele dobra. Przykładem jest akcja Literka dla schroniska.
Od dziś i ta piękna łapka będzie mi przypominać o czworonożnych przyjaciołach, serdecznie dziękuję Panu Damianowi za indywidualny projekt. Jeśli i Wy chcecie połączyć się ze swoim odpowiednikiem drzewnym, lub posiadać spersonalizowany dodatek musicie odwiedzić stronę artysty Damiana Prusa:
Serdecznie zapraszam do stron, gdzie możecie kupić cudowny dodatek odpowiadający waszemu drzewnemu odpowiednikowi. To idealny prezent na zbliżające się święta Bożego Narodzenia lub po prostu inną okazję ważną dla Was.
Zapraszam was również do moich stron, gdzie znajdziecie wcześniejsze posty dotyczące biżuterii Pana Damian Prusa, czyli ozdób z duszą. A ostatni post we wtorek.
 

 

AjPrus - nietuzinkowa biżuteria #10

Dzień dobry, kochani,

Jak obiecałam dziś mamy podsumowanie serii postów drzewnych. Za nami aż dziewięć artykułów w których przedstawiliśmy Wasze odpowiedniki. A czym są te posty drzewne, zapyta osoba, która dopiero dołączyła?

 Posty drzewne miały na celu odsłonięcie wam duchowych odpowiedników, które możecie znaleźć w pięknej biżuterii pana Damiana Prusa. Temat duchowości i charakteru intrygował  pod postacią naszego drzewnego odpowiednika od zawsze intrygował ludzi. Istnieje nawet horoskop drzewny do którego również serdecznie Was zapraszam, może on pomoże Wam z dobraniem idealnego odpowiednika i cudownej biżuterii? 

A dla osób, które już widziały wcześniejsze posty, przypominam omówione odpowiedniki:

-Oliwka – mądrość;

-Dąb – siła;

- Brzoza – twórczość;

-Lipa – realizm;

-Sasafras – wdzięczność;

-Bodhi – oświecenie;

-Palma to drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia;

-Zebrano – upór;

-Orzech – namiętność;

Którym z nich się okazaliście? A może wciąż szukacie? Jeśli szukacie, zapraszam Was do strony Pana Damiana Prusa, gdzie znajdziecie przeróżne wyroby z różnego gatunku drewna. Każdy z nich poddany jest obróbce, która ma zapewnić Tobie drogi czytelniku tego posta wyjątkowy dodatek odpowiadający właśnie Tobie. To spersonalizowana biżuteria nie tylko pod względem wyglądu, ale i duszy, więc czego chcieć więcej?

Odsyłam Was do stron artysty:

 

https://www.facebook.com/profile.php?id=100063912527856

https://www.instagram.com/___prus__/

 

Właśnie tutaj znajdziesz idealny prezent dla siebie i bliskich. Zdradzę Wam, że ja sama jestem oczarowana kocią łapką, która idealnie pasuje do mnie i mojego charakteru 😊 i którą wykonał dla mnie Pan Damian Prus.

Serdecznie dziękuję za nawiązanie współpracy i mam szczerą nadzieję, że w przyszłości przyjdzie nam jeszcze współpracować 😊

 

A Wam przypominam: to biżuteria z duszą!

 

Dziękuję za przeczytanie artykułu!

 
 

 

Ocalały karp – autorstwa Magdaleny Podobińskiej

Dziś kochani przychodzę do Was z recenzją zbioru wierszy autorstwa Magdaleny Podobińskiej - Ocalały karp. Kocham wiersze, szczególnie jesienią, która jest moją ulubioną porą roku. Mogę wtedy cieszyć się wspaniałym kunsztem innych autorów, poetów delektując się również ostatnimi ciepłymi dniami i złoto-rubinowym otoczeniem. Na samym początku chciałam serdecznie podziękować autorce za egzemplarz do recenzji, gdyż spędziłam cudownie czas czytając jej wiersze. Wciągnęły mnie one do swojego kruchego świata uczuć zamaskowanego licznymi metaforami, które wywołują uśmiech na twarzy, ale również wprawiają człowiek w refleksję. Wiecie, że również jestem autorką i szczerze czytając każdy kolejny wiersz wchodziłam w buty Pani Magdaleny, czułam to co ona i widziałam oraz nadal widzę przekaz każdego z wierszy, który opowiada historię. Zakochałam się w jednym z nich a dokładnie w  wierszu „Mak”. Pozwolę go sobie zacytować:

 

Śpiew skowronka

Łagodnie przecina pustkowie

Dzieli nas tylko krok uśmiechu

I nuta prawdy

Kryształki łez leżą od lat zakopane

W metalowej szkatułce pod jabłonką

Pragnę dotyku skrzydeł na policzku

Macham rękami

Ale nie widzisz mnie

W tej dziwnej mgle

Niedomówień i zmęczenia

Wciąż mamy szansę

Uratować wczorajszy dzień

Moje oczy tęsknią za zielenią czułości

Uspokój mnie

Makiem pocałunku

 

Uspokój mnie makiem pocałunku – powtórzę. Czy to nie jest piękne?

Każdy wiersz pozostawia niedosyt, oraz budzi w nas uczucia, których sami się nie spodziewamy. Po przeczytaniu tego wiersza na moment odłożyłam lekturę aby przemyśleć go i właściwie ostatnie wydarzenia w moim życiu. Właśnie tego chce od wierszy, aby pobudzały w nas emocje.

Autorka również odnosi się do utworów kultury. Jeśli jest to debiut autorki, to powiem, że niezwykle udany.  Podziwiam kunszt, który spotęgowany jest uczuciami przelanymi na papier. Jeśli więc szukacie refleksyjnej lektury na wieczór, lub jak ja aby na chwilę wyrwać się z okropnej rzeczywistości to musicie sięgnąć po Ocalały karp. Jeszcze raz dziękuję pani Magdalenie za egzemplarz do recenzji, ale przede wszystkim za niezwykłą podróż.

 

 

Percy Jackson. Złodziej pioruna – autorstwa Ricka Riordana

Oglądaliście serial o Herkulesie w dzieciństwie? Pamiętacie syna Zeusa i śmiertelnicy, który po zamordowaniu przez Herę ukochanych postanowił poświęcić życie pomaganiu ludziom? Z sentymentem wspominam ten serial, choć bardziej ciągnęło mnie do Xeny – Wojowniczej księżniczki 😊 Lecz wróćmy do sedna. Dziś opowiem wam o historii o synu Posejdona – Percego. Tak jak Herkules jest synem jednego z Bogów Olimpijskich. Percy nie wie, kim jest jego ojciec, jego matka żyję z człowiekiem do którego nasz bohater czuje zohydzenie. I nie rozumie dlaczego mama spotyka się z kimś takim, lecz jest powód o którym niedługo się dowiecie.

Jak typowy dwunastolatek Percy uczęszcza do szkoły, ma przyjaciela Grovera, który później okażę się również należeć to tego niezwykłego świata, którego i on sam jest cząstką. Grover natomiast jest Satyrem.  Książka zaczyna się przedstawieniem postaci, życia…Akcja zaczyna się dopiero w muzeum kiedy główny bohater zostaje zaatakowany. To wtedy wychodzi na jaw, że jest pół Bogiem.

W utworze trafimy do obozu herosów, gdzie nasz bohater pozna wiele ciekawych postaci na przykład Annabeth – córkę Ateny.

Do czego nawiązuje tytuł? Tego nie mogę zdradzić.

Książka napisane jest w prosty sposób, bardzo dobrze opisana jest tutaj mitologia grecka, osobiście książkę czytałam po obejrzeniu filmu.  Historia Złodzieja pioruna to świetna fantastyka dla młodzieży. Polecam.

 

Percy Jackson. Morze potworów– autorstwa Ricka Riordana

Dziś przychodzę do was z drugim tomem przygód Percego, czyli Morzem potworów autorstwa Ricka Ricordana.

Pamiętacie historii o synu Posejdona – Percym Jacksonie, poznaliśmy go w Złodzieju pioruna, wkradł się on do naszych serc i zaprosił do świata Bogów greckich. A teraz przychodzi do nas z ciągiem dalszym swojej opowieści. Na początek powiem, że akcja jest znacznie bardziej wartka niż w pierwszej części a większa część historii opowiada tak naprawdę o jednej wyprawie. Książka zaczyna się snem Percego, który ukazuje mu niebezpieczeństwo jakie czyha na jego przyjaciel Grovera. I jest to sen wręcz wróżbici. Na Percego i jego przyjaciół czeka wiele niebezpieczeństw, sama wyprawa do obozu okażę się śmiertelnym wyścigiem. Obóz został zaatakowany a Thalia otruta. W powieści pojawi się Tyson, który nie będzie tylko nowym przyjacielem naszego bohatera, powiedziałabym, że jest związany bardziej z Percym niż może on przypuszczać.

Nasi bohaterowie ruszą w podróż po złote runo, które może ocalić ich obóz, lecz jak potoczy się ta wyprawa? Czy przetrwają podróż? Kim jest naprawdę Tyson?

Drugi tom podobnie jak pierwszym napisany jest w prosty sposób, bardzo dobrze opisana jest tutaj mitologia grecka, osobiście książkę czytałam po obejrzeniu filmu i musze przyznać, że książka rozkochała mnie w sobie. To świetna fantastyka dla młodzieży. Polecam.

 

Księżniczka mafii – autorstwa Marisa Merico

Czy gdybyście mieli spisać swoje życie na kartach a potem podzielić się nim z innymi, czy opisalibyście wszystko? Nawet sytuację, które mogą wpędzić was w kłopoty?

Przychodzę dziś do was z recenzją jednej z moich ulubionych biografii, która porusza prawdziwe historie mafii, włoskich rodzin oraz mrocznych interesów, o których mówił cały świat. To kryminał oparty na faktach opowiedziany przez prawdziwą księżniczkę.

Księżniczka mafii jest biografią Marisy Merico czyli córki Emilio Di Giovine, czyli jednego z włoskich ojcowych chrzestnych oraz Angielki. Opowiada nam o swojej przeszłości i nie tylko swojej, gdyż poznajemy również historię jej ojca i matki. Marisa od dziecka podziwiała swojego ojca a sposób w jaki go opisuje sprawia, że i my zachwycamy się tą postacią. Mama naszej bohaterki starła się chronić ją przed „rodziną”, niestety bezskutecznie. Marisa była tak omamiona obrazem potężnego ojca, iż wkrótce sama dołączy do jego mrocznego świata. Brutalność, siła i wielkie pieniądze olśnią ją. W tej drodze bezprawia towarzyszyć będzie jej również babcia, która swego czasu trzymała na krótkiej smyczy policję czy urzędników. Poznamy również romantyczną historię, którą przeżyła bohaterka. Niestety za wszystko co w swoim życiu zrobiła, musiała i zapłacić.

Tak jak mówiłam wcześniej jest to biografia opowiadająca o prawdziwych wydarzeniach w rodzinie mafijnej, poznamy tutaj wiele nieznanych informacji o mafii, mnie samą zszokowało wykorzystywanie dzieci od najmłodszych lat w tym brutalnym świecie.

Książka jest bardzo intersująca, wciąga od pierwszych stron i kieruję czytelnika w stronę jaką wskazuje autorka. Według mnie historia jest doskonale przedstawiona. Czytelników pragnących poszerzyć wiedze na temat mafii lub szukających świetnego kryminału opartego na faktach z czystym sumieniem odsyłam do tej pozycji.

 

Serdecznie polecam.

 

 

Nowe oblicze Greya – autorstwa E.L James

To ostatnia część trylogii autorstwa pani James, która jest kontynuacją Pięćdziesięciu twarzy Greya i Ciemniejsza strona Greya. Niestety podobnie jak wcześniejsze tytuły, książka mnie osobiście nie zachwyciła. I jest dla mnie najmniej ulubioną z całej trylogii, ale przejdźmy do rzeczy. Niestety sam początek jest nieziemsko nudy. Temat ślubu, czy samego miesiąca poślubnego można ciekawie ubarwić i wciągnąć tym sposobem czytelnika do świata, ja niestety poczułam się raczej wypchnięta z niego. Temat niedopasowania małżonków, problemy „życia codziennego” jednak okiem bogaczy również nie przykuwa zainteresowania czytelnika aż do chwili powrotu wątku kryminału. Koniec jest taki jak pożądałoby go wiele zakochany kobiet, nie pasujący zupełnie do historii jaką widziałam na początku. Epilog daje nadzieje na prawdziwy erotyk oczyma Greya. Jak będzie, zobaczymy.

Trylogię polecam czytelnikom, którzy nie szukają wymagającej lektury. Jest to typowy romans z rozbudowanymi scenami erotycznymi z domieszką kryminału.

 

 

Ciemniejsza strona Greya – autorstwa E.L James

Wracam do was z recenzją drugiego tomu historii Anastazji, Christiana i ich niezdrowej relacji. Ciemniejsza strona Greya jest kontynuacją Pięćdziesięciu twarzy Greya i choć pierwsza część mnie nie zachwyciła, sięgnęłam po kolejną. Początkowo historia przypominała typowy harlequin w drugiej części autorka postanowiła wzbogacić nieco historię o wątek kryminału a może lekkiego thrillera. Odsłania również przeszłość Christiana, która mogłaby bardzo fajnie rozbudować tę historię, wielka szkoda, że wątek jest ucięty. Mamy natomiast mozolny opis dnia pracy Anastazji… i to nie jeden. Druga cześć jest nieco inna niż pierwsza przez dodanie wątku kryminału. Same opisy scen erotycznych są znacznie krótsze, lecz nie zaskakują. Czytelnikom, którym spodobała się pierwsza część na pewno urzeknie i druga. Jak wspomniałam wcześniej jest to typowy erotyk, który nie wymaga od czytelnika zaangażowania.

Nie wspomniałam o tym fakcie w pierwszej części, ale zarówno w pierwszej jaki i w drugiej części znalazłam kilka błędów, które są rażące.

Plusem jest bardzo ładna szata graficzna wszystkich części.

 

 

Pięćdziesiąt twarzy Greya – autorstwa E.L James

Kto z nas nie zna tego hitu? Nawet jeśli nie lubimy erotyków, w pewnym czasie na trylogię pani James był taki bum, że ta pozycja była obowiązkowa. I znalazła się również na mojej półce, choć osobiście nigdy nie przepadałam i nie przepadam za erotykami. Najpierw w tym temacie wypowiem się jako autorka, napisanie książki, typowego erotyku jest bardzo trudną sztuką. I szczerze podziwiam autorów, którzy podejmują się tego zadania, gdyż opis relacji romantycznej jest bardzo trudne, a jak dokładamy tutaj jeszcze wątek erotyczny… czapki z głów dla autora, który napisze ekscytującą i przede wszystkim wciągającą historię. Pamiętajmy tylko aby taka książka była napisana również w sposób poprawny.

Przejdźmy teraz do recenzji:

 

Pięćdziesiąt twarzy Greya – autorstwa E.L James w utworze poznajemy młodą studentkę Anastazję, książka zaczyna się bardzo poprawnie. Posiadamy tutaj zwykłą dziewczynę z ambicjami, zwariowaną współlokatorkę, która w odróżnieniu od Anastazji jest zamożna. Akcja zaczyna się, gdy w życiu naszej bohaterki pojawia się Christian Grey z który dziewczyna musi przeprowadzić wywiad zastępując swoją wścibską współlokatorkę. Początkowo możemy sądzić, że nic między tym dwojgiem się nie wydarzy aż do pewnej sytuacji w klubie... Sama fabuła jest bardzo prosta: biedna dziewczyna, bogacz i niezdrowy układ zobligowany umową. Książka jest przesiąknięta scenami erotycznymi z bardzo mozolną i mało wciągającą fabułą. Utwór, w którym czytelnik nie musi się po prostu wysilać. Pierwsza część bardzo przypomina mi typowy harlequin.

Jest to typowy erotyk, który uprzedmiotawia kobietę. Same sceny erotyczne są napisane poprawnie.  Osobiście nie sięgnę po ten tytuł drugi raz.  

 

Agrafka – autorstwa  Izabela Sowa

Książkę tę otrzymałam bardzo dawno temu i od razu w tamtym czasie zabrałam się do jej czytania. Niestety prób w dokończeniu lektury było kilka,  początkowo książka mnie nie zainteresowała, choć przesłanie jest jak najbardziej wartościowe. Jednak przebrniecie przez początek sprawiło mi trudność.

Agrafa jest typowym utworem dla nastolatków, poruszającym ważne tematy dorastającej dziewczyny. Mamy tutaj idealną rodzinę, ale jak wiem każdy kij ma dwa końce, dlatego ostrożnie z ocenami. Czasem jedno słowo i jedna osoba potrafi nam odwrócić obraz o sto osiemdziesiąt stopni. Pojawia się tutaj również wątek pieska, który mnie osobiście najbardziej porusza.  Myślę, że wielu nastolatków może utożsamić się z główną bohaterką a rodzice czytając utwór mogą na chwile wejść w buty swoich dzieci – co gorąco polecam.

Plusem jest swoboda z jaką pisze autorka, myślę, że w przyszłości sięgnę po inne książki z jej wachlarza. Pomimo początkowych trudności uważam, że każdy nastolatek powinien przeczytać te pozycję.

Serdecznie polecam tytuł.

 

Trylogia czasu - Zieleń szmaragdu - autorstwa Kerstin Gier 

Zieleń szmaragdu, czyli ostatni tom trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier. Przykro to mówić, ale nawet to co dobre w końcu musi się skończyć. Autorka powróciła do nas z ostatnią częścią trylogii, przypominam, że wcześniej złamała nam serce, nam i bohaterce, ale długo nie żyjemy złymi chwilami.Gwen w końcu musi przestać pełnić rolę pokojowej fontanny jak ochrzcił ją gargulec.Pamiętacie tą marudę?To właśnie on przerwał namiętny pocałunek naszej bohaterki z Gideonem.Obiecuję Wam, że w książce nie zabraknie manipulacji czasem, opisów cudownych strojów z minionych epok do jakich przyzwyczaiła nas autorka, czy wyjaśnienia wątków, które frapowały nas od początku.Ostatnia część to i starcie z Hrabią de Saint Germain, który był tuż pod naszymi skrzydłami od początku. Podpowiem Wam, że Wiewiór, czyli okropny belfer ze szkoły ma więcej wspólnego z hrabią niż możecie się spodziewać. Ach ci nauczyciele!  Czy nasza bohaterka sobie poradzi? Za nim jednak dojdzie do starcia przyjdzie nam razem z bohaterką przeżyć ponowne spotkanie z Gideonem, który był ślepo zapatrzony w hrabiego. Czy udać się na przyjęcie.Tym co oglądali film, powiem, że książka a ekranizacja to dwie różne bajki. Obie kończą się dobrze, lecz nieco inaczej. Zapewniam, że znacznie bardziej zszokuje was epilog a niżeli samo zakończenie historii Gwen.Pochwalę, że autorka zamknęła wszystkie wątki i wyjaśniła wszelkie zagadki w ostatnim tomie Trylogii czasu. Zakończenie do samego końca trzymało mnie w napięciu.Tak mi przykro, że świat podróży w czasie, loży i romansu dwóch podróżników się zakończył, lecz cieszę się, że mogłam poznać tę historie i na chwilę wejść do tego świata za co serdecznie dziękuję autorce. Wracam i będę wracać do tej historii a książki z dumą pozostaną na mojej półce. Szata graficzna i blok książki jak wspomniałam wcześniej są świetne. Blok w kremowym kolorze ułatwia czytanie, a okładka uwodzi czytelnika. I choć mówi się, że nie ocenia się książki po okładce w tym wypadku zrobię wyjątek. Serdecznie polecam tytuł.

Trylogia czasu - Błękit szafiru - autorstwa Kerstin Gier 

Błękit szafiru, czyli drugi tom trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier po który w latach młodości sięgnęłam z ogromnym zniecierpliwieniem. Zwłaszcza, że pierwszy tom zakończył się tak niezwykle – pocałunkiem w konfesjonale. W tej części autorka postanowiła nieco ubarwić już świetną fabułę pewnym stworkiem/ gargulcem, który według mnie jest świetną postacią i nieco drażni naszą bohaterkę aż do paktu między nimi. Gwen zapamięta, że nie należy całować się w kościele, przynajmniej przy nadprzyrodzonych istotach. Nasza bohaterka posiada zdolności widzenia duchów, jak i istot niezwykłych co przedstawione zostało już w pierwszej części. Uważam, że jest to ciekawy dodatek do jej zdolności podróży w czasie a wy co o tym sądzicie?

Jak wspomniałam w pierwszej części autorka ukrywała tajemnice nie tylko loży, ale Lucy i Paula, które pomału zaczynają wychodzić na światło dzienne i wywracają świat naszej bohaterki.

Gideon w drugiej części przechodzi samego siebie, czytelnik czasem ma ochotę go udusić, jednak zielona sofa uparcie go broni lub wizja o przyszłych schadzkach. Jak pierwsza część mnie rozkochała zakończeniem, tak druga złamała serce i chyba nie tylko mnie. Kontynuacja Czerwieni rubinu wciąż trzyma w napięciu, jest tutaj zdecydowanie więcej akcji i powodów, aby kopnąć diament w tyłek – oczywiście żartobliwie.

Podobnie jak przy Czerwieni rubinu w Błękicie szafiru należy pochwalić szatę graficzną, która jest symbiotyczna z pierwszą częścią, jak i blok książki, który znacznie ułatwia czytanie szczególnie późnym wieczorem, dzięki wybraniu kremowego koloru bloku.  Jak w pierwszej części tak w drugiej znajdziemy separatory, które zaczynają układać się w całość.

Książka przedstawia cudowną historię, drugi tom trzyma w napięciu. Osobiście polecam pozycję poszukiwaczom przygód zakochanym w podróżach w czasie, którzy nie wzgardzą wątkiem romansu.

Serdecznie polecam tytuł.

 

 

Trylogia czasu - Czerwień rubinu - autorstwa Kerstin Gier 

Dziś przychodzę do was z recenzją mojej ulubionej trylogii, czyli trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier. Przedstawię wam moją opinię jako autorka, książkoholiczka i dziewczyna, którą ta pozycja zainspirowała do pisania. Tak moi drodzy, trylogia czasu również była bardzo ważnym punktem w początkach mojej pisarskiej drogi, liczę, że pewnego dnia dorównam warsztatowi pani Gier. Ale zacznijmy od recenzji, wpierw Czerwień rubinu. Pierwszy tom to być albo i nie być, jeśli tutaj nie zainteresujemy czytelnika nie sięgnie po kolejny tom.  Autorka w pierwszej części wręcz czaruje czytelnika historią Gwendolyn Shepherd, początkowo zwykłej dziewczyny żyjącej w cieniu swojej „niezwykłej” kuzynki Charlotty, która ma posiadać gen czasu.  Jak się później okazuje, nasza bohaterka z szarej myszki zostaje wrzucona w miejsce tej niezwykłej kuzynki. Nagle to Gwen okazuje się podróżniczką w czasie, która nie jest kompletnie przygotowana na przyszłe zadania a Gideon początkowo nie będzie jej ułatwiać zadania. Ach ten diament 😊 Czytając utwór człowiek nie myśli o niespodziankach jakie czekają go w kolejnych częściach, autorka zwinnie ukryła je za kotarą wątku romantycznego między Gwen a Gideonem. Koniec pierwszej części pozostawia niedosyt, czytelnik od razu pragnie sięgnąć po kolejną część. Pamiętam, jak czytałam tę książkę w liceum i serdecznie dziś polecam tę pozycję nastolatką, choć jako osoba dorosła z przyjemnością do niej wracam.

Dużym plusem jest również okładka, przynajmniej pierwszej wersji trylogii jaką ja czytałam. Okładka przykuwa wzrok, jest dopracowana i zgodna z treścią i przesłaniem. Plusem jest również użyty papier bloku, który dzięki lekkiemu kremowemu kolorowi ułatwia czytanie.

Serdecznie polecam tytuł.

 

 

Perfumy Prouvé

Hej kochani, dziś zupełnie inny temat niż książkowy 😊 Wyobraźcie sobie, siedzicie sobie spokojnie wieczorem, oglądacie kolejny odcinek ulubionego serialu aż nagle otrzymujecie wiadomość, że wygraliście konkurs :D I wtedy koniec dnia jest po prostu niczym napisany przez autora.  Dzięki dołączeniu do grupy Sylwii Poręby i wzięciu udziału w konkursie link poniżej:

https://www.facebook.com/groups/314457706936918/?fbclid=IwAR0N-a0zDfMZ1hR4RRQ06IeKuDrA_Ysysj02hLRsKixG0CIoaTGcZVkYHmM

Wygrałam jedne z perfum Prouvé, mogłam wybrać dowolny zapach i mój wybór padł na numer 19 – to zmysłowe perfumy o kwiatowym bukiecie. Zapach jest delikatny, jednak z nutą wyrazistości. Po prostu idealny dla mnie 😊 Bardzo lubię perfumy na bazie jaśminu i melona.

Perfumy ubrane są w prostą, lecz szykowny ubiór pod postacią butelki. Taki wizerunek perfum pozwala zachować estetykę i skupić się na zawartości. Na myśl samo przychodzi mi przysłowie o książkach: „Nie ocenia się książki po okładce”.

Zapach towarzyszy przez cały dzień – sprawdziłam 😊

Dodatkowo otrzymałam trzy próbki o numerach 501, 77, 59, 57. Wszystkie zapachy są śliczne, ale to 501 przykuwa uwagę swoim pazurem. Jeśli miałabym wybierać to 501 jest moim faworytem z pośród tych czterech 😊

Wspomnę jeszcze o pakowaniu, paczka przyszła do mnie zapakowana w bardzo staranny sposób, co jest kolejny plusem dla przedstawicielki perfum Prouvé. Produkty przed uszkodzeniem zabezpieczone zostały specjalnymi woreczkami z powietrzem i jak widać na zdjęciu spełniły swoją rolę 😊

Zapraszam was serdecznie do grupy Sylwii Poręby, gdzie znaleźć możecie piękne zapachy perfum Prouvé dobrane do każdej i każdego z was. Osobiście wciąż cieszę się z wygranego konkursu i pięknego produktu. Na pewno niedługo odwiedzę znów grupę 😊

Jeszcze raz dziękuję!

 

 

Bajka dla dzieci - Smocze Przygody - Bożena Czarnota 

 

Dzień dobry kochani, dziś przychodzę do was z recenzją książki „Smocze przygody” autorstwa Bożeny Czarnoty. 😊 To kolejna wspaniała książka, tym razem napisana prozą rymowaną. Bożena Czarnota ma już na swoim koncie książki takie jak:-Kocur i czarownica,-Kramik z wierszami na dziecięcą nutę,-Cztery psoty na dwa koty,Jeśli jeszcze nie czytaliście koniecznie musicie nadrobić te tytułu a książki znajdziecie na naszej stronie https://i-pisarz.pl/ksiazki2Ale wracając do Smoczych przygód, gdy w końcu powróciła wiosna, piękna pogoda oraz przyjemne promienie słońca. Znalazłam czas na zatracenie się w lekturze nowej książki. W cieniu starych drzew, uraczona śpiewem ptaków weszłam do świata smoka Józinka, smoczycy Zenka i smoka Aureliusza. Ach smoki! Kto ich nie kocha? 😊W większości książek napotykamy się raczej na antagonistyczne postacie tych stworzenie, ale nie tutaj… choć pani Jadzia spod siódemki, miała głosik cienki 😊 W Smoczych przygodach nie zabraknie humoru zgrabnie połączonego z ważnym przekazem dla najmłodszych, ukoronowaniem są natomiast ilustrację pani Iwony Vedral, które przyciągają wzrok i zapadają w pamięć. Szata graficzna bardzo dobrze współgra z historiami, jako autorka widzę, że Pani Bożena zaplanowała każdą stronę z należytą pieczołowitością i z myślą o czytelniku. Książka jest dopracowana w każdym calu, to 52 stron historii pisanej prozą rymowaną, urozmaiconą kolorowymi ilustracjami i zakończoną kolorowanką. Doceniam taki szczegół, gdyż mały czytelnik pod koniec lektury może jeszcze na chwilę zostać w świecie smoka Józinka, smoczycy Zenka i smoka Aureliusza, właśnie dzięki tej kolorowance. Wspaniały pomysł. 

 

 

Pinokio autorstwa Carlo Collodi

Przenieśmy się dziś do lat dziecięcych, kiedy naszym jedynym zmartwieniem było napisanie sprawdzianu i nie zaspanie do szkoły 😊 Właśnie otrzymaliście listę lektur i znajduje się na niej Pinokio. Historia Pajacyka, którego wielkim marzeniem jest stać się żywym chłopcem. Nie mam zamiaru recenzować tej książki, ale trochę o niej opowiedzieć, może zachęcę tymi słowami uczniów do lektury? Sama z przyjemnością lata temu sięgnęłam po lekturę, lecz dopiero jako dorosła osoba widzę, że przekaz jest ponadczasowy, choć ubrany w bajkowe ramy. Młody czytelnik razem z tytułowym Pinokio uczy się odróżniać dobro od zła i chociaż jest tylko kukiełką jego zachowania wpisują się w zagubionego chłopca, który łatwo daje sobą manipulować np. pozbywają się podręcznika, czy wierzy w słowa Lisa i Koguta. Jak typowe dziecko miga się od szkoły, nauki i książek i niestety płaci za to przemianą w osiołka, bo w końcu każdy z leniuszków staje się osiołkiem w skrócie mówiąc 😊 A co działo się z Dzeppeto? Jak typowy kochający rodzic, ruszył w poszukiwanie syna gdy ten ruszył w świat, niestety wpadł w  paszczę wieloryba. Jak to się skończy?

Zapraszam do lektury.

Czytelnik utożsamia się z głównym bohaterem, przeżywa z nim wzloty i upadki, ale najważniejsze, że wyciąga morał z tej pięknej historii. Dziś trudno spotkać książkę dla dzieci z takim przekazem. Widzę, że wiele osób piszę, iż historia jest brutalna, nie zgadzam się z tym stwierdzeniem.

Dlatego młodzi czytelnicy, z czystym sumieniem mówię Wam, że jeśli pominiecie tę lekturę szkolną, będziecie tego żałować 😊

 

 

Dotyk Crossa autorstwa Sylvii June Day

To pierwszy to z serii Rozpalona, na serię składają się utwory takie jak:

Dotyk Crossa

Płomień Crossa

Wyznanie Crossa

Wybór Crossa

Tylko Cross

Dziś omówimy sobie historię romantyczną urozmaiconą scenami erotycznymi. Jeśli czytaliście 50 twarzy Greya, ta pozycja na pewno przypadnie Wam do gustu. Jest to lekki tytuł w sam raz na długie wieczory. Jak wspomniałam wcześniej, napisanie erotyku nie jest łatwe, autor musi mieć się na baczności, niemal na każdym kroku, czy pani Day, amerykańska autorka sobie poradziła? Już śpieszę z odpowiedzią, ale najpierw kilka słów o utworze 😊

Podobnie jak w trylogii o której wspominam wcześniej, spotykamy się tutaj z motywem bogatego mężczyzny Giedeona Crossa i ambitnej dziewczyny Evy Tramell, mieszkanki Nowego Jorku. Podobnie jak Anastazja z 50 twarzy Greya, Eva dzieli mieszkanie ze współlokatorem, który jest biseksualny i od razu wzbudza w nas pozytywne emocje. A może tylko ja mam do tej postaci sentyment? Bardzo lubię takie dodatki w książce.

Wracając do historii, przed pierwszym dniem w pracy, nasza bohaterka spotyka tytułowego Crossa i tak właściwie od tego momentu zaczyna się historia tej dwójki. Kobiety, która jest zafascynowana Gideonem, pragnie znów go zobaczyć a nawet chce znów jego dotyku… Czytelnik spotka tutaj rozbudowane i dobrze napisane sceny erotyczne, znacznie ciekawsze niż w historii pani James. Oczywiście z mojego punktu widzenia. Spodobało mi się w historii, iż nie mamy tutaj do czynienia z uległą kobietą oraz autorka porusza kilka ważnych tematów w utworze.

W wielu wątkach historia, jest łudząco podobna do Greya, ale czy tylko do niego?

Pochwalę również szatę graficzną, która jest bardzo ładna i przyciąga uwagę. Lekturę czyta się bardzo szybko, to lekki utwór. Romans urozmaicony scenami erotycznymi, dla mnie odrobinę lepszy niż 50 twarzy Greya. Osobiście nie przepadam za tym gatunkiem książek, ale sądzę, że czytelnikowi spodoba się tytuł.