Odwiedź nas

AGNIESZKA CZERWIŃSKA

RECENZJE

Drogi czytelniku!

Zapraszam cię do naszej strony z recenzjami. Jak zdążyłeś się już zorientować jestem pisarką, kreuję światy w papierowej rzeczywistości, ale za nim stałam się autorką byłam książkoholiczką. Postanowiłam podzielić się z wami moją opinią na temat przeczytanych tytułów, jednak człowiek uczy się całe życie. Więc jeśli przekonałam cię swoim poglądem, opinią na temat innych utworów i uważasz, że możesz mi powierzyć swój utwór zapraszam do współpracy barterowej. Zapraszam autorów jak również artystów i osoby pragnące nawiązać współpracę z autorem. Nie jestem influencerką, lecz pisarzem z pozytywnym nastawieniem.

 

Bajka dla dzieci - Smocze Przygody - Bożena Czarnota 

 

Dzień dobry kochani, dziś przychodzę do was z recenzją książki „Smocze przygody” autorstwa Bożeny Czarnoty. 😊 To kolejna wspaniała książka, tym razem napisana prozą rymowaną. Bożena Czarnota ma już na swoim koncie książki takie jak:-Kocur i czarownica,-Kramik z wierszami na dziecięcą nutę,-Cztery psoty na dwa koty,Jeśli jeszcze nie czytaliście koniecznie musicie nadrobić te tytułu a książki znajdziecie na naszej stronie https://i-pisarz.pl/ksiazki2Ale wracając do Smoczych przygód, gdy w końcu powróciła wiosna, piękna pogoda oraz przyjemne promienie słońca. Znalazłam czas na zatracenie się w lekturze nowej książki. W cieniu starych drzew, uraczona śpiewem ptaków weszłam do świata smoka Józinka, smoczycy Zenka i smoka Aureliusza. Ach smoki! Kto ich nie kocha? 😊W większości książek napotykamy się raczej na antagonistyczne postacie tych stworzenie, ale nie tutaj… choć pani Jadzia spod siódemki, miała głosik cienki 😊 W Smoczych przygodach nie zabraknie humoru zgrabnie połączonego z ważnym przekazem dla najmłodszych, ukoronowaniem są natomiast ilustrację pani Iwony Vedral, które przyciągają wzrok i zapadają w pamięć. Szata graficzna bardzo dobrze współgra z historiami, jako autorka widzę, że Pani Bożena zaplanowała każdą stronę z należytą pieczołowitością i z myślą o czytelniku. Książka jest dopracowana w każdym calu, to 52 stron historii pisanej prozą rymowaną, urozmaiconą kolorowymi ilustracjami i zakończoną kolorowanką. Doceniam taki szczegół, gdyż mały czytelnik pod koniec lektury może jeszcze na chwilę zostać w świecie smoka Józinka, smoczycy Zenka i smoka Aureliusza, właśnie dzięki tej kolorowance. Wspaniały pomysł. 

Perfumy Prouvé

Hej kochani, dziś zupełnie inny temat niż książkowy 😊 Wyobraźcie sobie, siedzicie sobie spokojnie wieczorem, oglądacie kolejny odcinek ulubionego serialu aż nagle otrzymujecie wiadomość, że wygraliście konkurs :D I wtedy koniec dnia jest po prostu niczym napisany przez autora.  Dzięki dołączeniu do grupy Sylwii Poręby i wzięciu udziału w konkursie link poniżej:

https://www.facebook.com/groups/314457706936918/?fbclid=IwAR0N-a0zDfMZ1hR4RRQ06IeKuDrA_Ysysj02hLRsKixG0CIoaTGcZVkYHmM

Wygrałam jedne z perfum Prouvé, mogłam wybrać dowolny zapach i mój wybór padł na numer 19 – to zmysłowe perfumy o kwiatowym bukiecie. Zapach jest delikatny, jednak z nutą wyrazistości. Po prostu idealny dla mnie 😊 Bardzo lubię perfumy na bazie jaśminu i melona.

Perfumy ubrane są w prostą, lecz szykowny ubiór pod postacią butelki. Taki wizerunek perfum pozwala zachować estetykę i skupić się na zawartości. Na myśl samo przychodzi mi przysłowie o książkach: „Nie ocenia się książki po okładce”.

Zapach towarzyszy przez cały dzień – sprawdziłam 😊

Dodatkowo otrzymałam trzy próbki o numerach 501, 77, 59, 57. Wszystkie zapachy są śliczne, ale to 501 przykuwa uwagę swoim pazurem. Jeśli miałabym wybierać to 501 jest moim faworytem z pośród tych czterech 😊

Wspomnę jeszcze o pakowaniu, paczka przyszła do mnie zapakowana w bardzo staranny sposób, co jest kolejny plusem dla przedstawicielki perfum Prouvé. Produkty przed uszkodzeniem zabezpieczone zostały specjalnymi woreczkami z powietrzem i jak widać na zdjęciu spełniły swoją rolę 😊

Zapraszam was serdecznie do grupy Sylwii Poręby, gdzie znaleźć możecie piękne zapachy perfum Prouvé dobrane do każdej i każdego z was. Osobiście wciąż cieszę się z wygranego konkursu i pięknego produktu. Na pewno niedługo odwiedzę znów grupę 😊

Jeszcze raz dziękuję!

Trylogia czasu - Czerwień rubinu - autorstwa Kerstin Gier 

Dziś przychodzę do was z recenzją mojej ulubionej trylogii, czyli trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier. Przedstawię wam moją opinię jako autorka, książkoholiczka i dziewczyna, którą ta pozycja zainspirowała do pisania. Tak moi drodzy, trylogia czasu również była bardzo ważnym punktem w początkach mojej pisarskiej drogi, liczę, że pewnego dnia dorównam warsztatowi pani Gier. Ale zacznijmy od recenzji, wpierw Czerwień rubinu. Pierwszy tom to być albo i nie być, jeśli tutaj nie zainteresujemy czytelnika nie sięgnie po kolejny tom.  Autorka w pierwszej części wręcz czaruje czytelnika historią Gwendolyn Shepherd, początkowo zwykłej dziewczyny żyjącej w cieniu swojej „niezwykłej” kuzynki Charlotty, która ma posiadać gen czasu.  Jak się później okazuje, nasza bohaterka z szarej myszki zostaje wrzucona w miejsce tej niezwykłej kuzynki. Nagle to Gwen okazuje się podróżniczką w czasie, która nie jest kompletnie przygotowana na przyszłe zadania a Gideon początkowo nie będzie jej ułatwiać zadania. Ach ten diament 😊 Czytając utwór człowiek nie myśli o niespodziankach jakie czekają go w kolejnych częściach, autorka zwinnie ukryła je za kotarą wątku romantycznego między Gwen a Gideonem. Koniec pierwszej części pozostawia niedosyt, czytelnik od razu pragnie sięgnąć po kolejną część. Pamiętam, jak czytałam tę książkę w liceum i serdecznie dziś polecam tę pozycję nastolatką, choć jako osoba dorosła z przyjemnością do niej wracam.

Dużym plusem jest również okładka, przynajmniej pierwszej wersji trylogii jaką ja czytałam. Okładka przykuwa wzrok, jest dopracowana i zgodna z treścią i przesłaniem. Plusem jest również użyty papier bloku, który dzięki lekkiemu kremowemu kolorowi ułatwia czytanie.

Serdecznie polecam tytuł.

Trylogia czasu - Błękit szafiru - autorstwa Kerstin Gier 

Błękit szafiru, czyli drugi tom trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier po który w latach młodości sięgnęłam z ogromnym zniecierpliwieniem. Zwłaszcza, że pierwszy tom zakończył się tak niezwykle – pocałunkiem w konfesjonale. W tej części autorka postanowiła nieco ubarwić już świetną fabułę pewnym stworkiem/ gargulcem, który według mnie jest świetną postacią i nieco drażni naszą bohaterkę aż do paktu między nimi. Gwen zapamięta, że nie należy całować się w kościele, przynajmniej przy nadprzyrodzonych istotach. Nasza bohaterka posiada zdolności widzenia duchów, jak i istot niezwykłych co przedstawione zostało już w pierwszej części. Uważam, że jest to ciekawy dodatek do jej zdolności podróży w czasie a wy co o tym sądzicie?

Jak wspomniałam w pierwszej części autorka ukrywała tajemnice nie tylko loży, ale Lucy i Paula, które pomału zaczynają wychodzić na światło dzienne i wywracają świat naszej bohaterki.

Gideon w drugiej części przechodzi samego siebie, czytelnik czasem ma ochotę go udusić, jednak zielona sofa uparcie go broni lub wizja o przyszłych schadzkach. Jak pierwsza część mnie rozkochała zakończeniem, tak druga złamała serce i chyba nie tylko mnie. Kontynuacja Czerwieni rubinu wciąż trzyma w napięciu, jest tutaj zdecydowanie więcej akcji i powodów, aby kopnąć diament w tyłek – oczywiście żartobliwie.

Podobnie jak przy Czerwieni rubinu w Błękicie szafiru należy pochwalić szatę graficzną, która jest symbiotyczna z pierwszą częścią, jak i blok książki, który znacznie ułatwia czytanie szczególnie późnym wieczorem, dzięki wybraniu kremowego koloru bloku.  Jak w pierwszej części tak w drugiej znajdziemy separatory, które zaczynają układać się w całość.

Książka przedstawia cudowną historię, drugi tom trzyma w napięciu. Osobiście polecam pozycję poszukiwaczom przygód zakochanym w podróżach w czasie, którzy nie wzgardzą wątkiem romansu.

Serdecznie polecam tytuł.

 

 

 

Trylogia czasu - Zieleń szmaragdu - autorstwa Kerstin Gier 

Zieleń szmaragdu, czyli ostatni tom trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier. Przykro to mówić, ale nawet to co dobre w końcu musi się skończyć. Autorka powróciła do nas z ostatnią częścią trylogii, przypominam, że wcześniej złamała nam serce, nam i bohaterce, ale długo nie żyjemy złymi chwilami. Gwen w końcu musi przestać pełnić rolę pokojowej fontanny. Ostatnia część to i starcie z Hrabią de Saint Germain, który był tuż pod naszymi skrzydłami od początku. Czy nasza bohaterka sobie poradzi? Tym co oglądali film, powiem, że książka a ekranizacja to dwie różne bajki. Obie kończą się dobrze, lecz nieco inaczej. Zapewniam, że znacznie bardziej zszokuje was epilog a niżeli samo zakończenie historii Gwen.

Tak mi przykro, że świat podróży w czasie, loży i romansu dwóch podróżników się zakończył, lecz cieszę się, że mogłam poznać tę historie i na chwilę wejść do tego świata za co serdecznie dziękuję autorce. Wracam i będę wracać do tej historii a książki z dumą pozostaną na mojej półce. 

Szata graficzna i blok książki jak wspomniałam wcześniej są świetne. Blok w kremowym kolorze ułatwia czytanie, a okładka uwodzi czytelnika. I choć mówi się, że nie ocenia się książki po okładce w tym wypadku zrobię wyjątek. 

Serdecznie polecam tytuł.

 

Agrafka – autorstwa  Izabela Sowa

Książkę tę otrzymałam bardzo dawno temu i od razu w tamtym czasie zabrałam się do jej czytania. Niestety prób w dokończeniu lektury było kilka,  początkowo książka mnie nie zainteresowała, choć przesłanie jest jak najbardziej wartościowe. Jednak przebrniecie przez początek sprawiło mi trudność.

Agrafa jest typowym utworem dla nastolatków, poruszającym ważne tematy dorastającej dziewczyny. Mamy tutaj idealną rodzinę, ale jak wiem każdy kij ma dwa końce, dlatego ostrożnie z ocenami. Czasem jedno słowo i jedna osoba potrafi nam odwrócić obraz o sto osiemdziesiąt stopni. Pojawia się tutaj również wątek pieska, który mnie osobiście najbardziej porusza.  Myślę, że wielu nastolatków może utożsamić się z główną bohaterką a rodzice czytając utwór mogą na chwile wejść w buty swoich dzieci – co gorąco polecam.

Plusem jest swoboda z jaką pisze autorka, myślę, że w przyszłości sięgnę po inne książki z jej wachlarza. Pomimo początkowych trudności uważam, że każdy nastolatek powinien przeczytać te pozycję.

Serdecznie polecam tytuł.

 

Pięćdziesiąt twarzy Greya – autorstwa E.L James

Kto z nas nie zna tego hitu? Nawet jeśli nie lubimy erotyków, w pewnym czasie na trylogię pani James był taki bum, że ta pozycja była obowiązkowa. I znalazła się również na mojej półce, choć osobiście nigdy nie przepadałam i nie przepadam za erotykami. Najpierw w tym temacie wypowiem się jako autorka, napisanie książki, typowego erotyku jest bardzo trudną sztuką. I szczerze podziwiam autorów, którzy podejmują się tego zadania, gdyż opis relacji romantycznej jest bardzo trudne, a jak dokładamy tutaj jeszcze wątek erotyczny… czapki z głów dla autora, który napisze ekscytującą i przede wszystkim wciągającą historię. Pamiętajmy tylko aby taka książka była napisana również w sposób poprawny.

Przejdźmy teraz do recenzji:

 

Pięćdziesiąt twarzy Greya – autorstwa E.L James w utworze poznajemy młodą studentkę Anastazję, książka zaczyna się bardzo poprawnie. Posiadamy tutaj zwykłą dziewczynę z ambicjami, zwariowaną współlokatorkę, która w odróżnieniu od Anastazji jest zamożna. Akcja zaczyna się, gdy w życiu naszej bohaterki pojawia się Christian Grey z który dziewczyna musi przeprowadzić wywiad zastępując swoją wścibską współlokatorkę. Początkowo możemy sądzić, że nic między tym dwojgiem się nie wydarzy aż do pewnej sytuacji w klubie... Sama fabuła jest bardzo prosta: biedna dziewczyna, bogacz i niezdrowy układ zobligowany umową. Książka jest przesiąknięta scenami erotycznymi z bardzo mozolną i mało wciągającą fabułą. Utwór, w którym czytelnik nie musi się po prostu wysilać. Pierwsza część bardzo przypomina mi typowy harlequin.

Jest to typowy erotyk, który uprzedmiotawia kobietę. Same sceny erotyczne są napisane poprawnie.  Osobiście nie sięgnę po ten tytuł drugi raz.  

 

 

 

Ciemniejsza strona Greya – autorstwa E.L James

Wracam do was z recenzją drugiego tomu historii Anastazji, Christiana i ich niezdrowej relacji. Ciemniejsza strona Greya jest kontynuacją Pięćdziesięciu twarzy Greya i choć pierwsza część mnie nie zachwyciła, sięgnęłam po kolejną. Początkowo historia przypominała typowy harlequin w drugiej części autorka postanowiła wzbogacić nieco historię o wątek kryminału a może lekkiego thrillera. Odsłania również przeszłość Christiana, która mogłaby bardzo fajnie rozbudować tę historię, wielka szkoda, że wątek jest ucięty. Mamy natomiast mozolny opis dnia pracy Anastazji… i to nie jeden. Druga cześć jest nieco inna niż pierwsza przez dodanie wątku kryminału. Same opisy scen erotycznych są znacznie krótsze, lecz nie zaskakują. Czytelnikom, którym spodobała się pierwsza część na pewno urzeknie i druga. Jak wspomniałam wcześniej jest to typowy erotyk, który nie wymaga od czytelnika zaangażowania.

Nie wspomniałam o tym fakcie w pierwszej części, ale zarówno w pierwszej jaki i w drugiej części znalazłam kilka błędów, które są rażące.

Plusem jest bardzo ładna szata graficzna wszystkich części.

Nowe oblicze Greya – autorstwa E.L James

To ostatnia część trylogii autorstwa pani James, która jest kontynuacją Pięćdziesięciu twarzy Greya i Ciemniejsza strona Greya. Niestety podobnie jak wcześniejsze tytuły, książka mnie osobiście nie zachwyciła. I jest dla mnie najmniej ulubioną z całej trylogii, ale przejdźmy do rzeczy. Niestety sam początek jest nieziemsko nudy. Temat ślubu, czy samego miesiąca poślubnego można ciekawie ubarwić i wciągnąć tym sposobem czytelnika do świata, ja niestety poczułam się raczej wypchnięta z niego. Temat niedopasowania małżonków, problemy „życia codziennego” jednak okiem bogaczy również nie przykuwa zainteresowania czytelnika aż do chwili powrotu wątku kryminału. Koniec jest taki jak pożądałoby go wiele zakochany kobiet, nie pasujący zupełnie do historii jaką widziałam na początku. Epilog daje nadzieje na prawdziwy erotyk oczyma Greya. Jak będzie, zobaczymy.

Trylogię polecam czytelnikom, którzy nie szukają wymagającej lektury. Jest to typowy romans z rozbudowanymi scenami erotycznymi z domieszką kryminału.

Księżniczka mafii – autorstwa Marisa Merico

Czy gdybyście mieli spisać swoje życie na kartach a potem podzielić się nim z innymi, czy opisalibyście wszystko? Nawet sytuację, które mogą wpędzić was w kłopoty?

Przychodzę dziś do was z recenzją jednej z moich ulubionych biografii, która porusza prawdziwe historie mafii, włoskich rodzin oraz mrocznych interesów, o których mówił cały świat. To kryminał oparty na faktach opowiedziany przez prawdziwą księżniczkę.

Księżniczka mafii jest biografią Marisy Merico czyli córki Emilio Di Giovine, czyli jednego z włoskich ojcowych chrzestnych oraz Angielki. Opowiada nam o swojej przeszłości i nie tylko swojej, gdyż poznajemy również historię jej ojca i matki. Marisa od dziecka podziwiała swojego ojca a sposób w jaki go opisuje sprawia, że i my zachwycamy się tą postacią. Mama naszej bohaterki starła się chronić ją przed „rodziną”, niestety bezskutecznie. Marisa była tak omamiona obrazem potężnego ojca, iż wkrótce sama dołączy do jego mrocznego świata. Brutalność, siła i wielkie pieniądze olśnią ją. W tej drodze bezprawia towarzyszyć będzie jej również babcia, która swego czasu trzymała na krótkiej smyczy policję czy urzędników. Poznamy również romantyczną historię, którą przeżyła bohaterka. Niestety za wszystko co w swoim życiu zrobiła, musiała i zapłacić.

Tak jak mówiłam wcześniej jest to biografia opowiadająca o prawdziwych wydarzeniach w rodzinie mafijnej, poznamy tutaj wiele nieznanych informacji o mafii, mnie samą zszokowało wykorzystywanie dzieci od najmłodszych lat w tym brutalnym świecie.

Książka jest bardzo intersująca, wciąga od pierwszych stron i kieruję czytelnika w stronę jaką wskazuje autorka. Według mnie historia jest doskonale przedstawiona. Czytelników pragnących poszerzyć wiedze na temat mafii lub szukających świetnego kryminału opartego na faktach z czystym sumieniem odsyłam do tej pozycji.

 

Serdecznie polecam.