I kolejna recenzja, tym razem kochani, przychodzę do was z recenzją Magicznego Słowika napisaną przez Anetę Kwaśniewską z Książki w eterze. Jak wiecie Aneta jak patronem przygód Kota Psota, ale również podjęła się recenzji świątecznej historii o niezwykłym i wzruszającym zakończeniu. Za co jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję Aneto za czas poświęcony na przestudiowanie mojej pierwszej wydanej książki, recenzję oraz dobry początek naszej przygody recenzenckiej. W opinii znajdzie tutaj nie tylko krótkie streszczenie, ale również odczucia recenzentki i jej spojrzenie na historię. Bardzo spodobało mi się zdanie „marzenia poza zasięgiem” – budzi on do refleksji Aneto, dziękuję za recenzję Magicznego Słowika a was kochani odsyłam do stron Anety, liczę, że znajdziecie tam ciekawe tytuły
Recenzja:
Marzenia poza zasięgiem.
Uważaj o czym marzysz, bo to może się spełnić. Są marzenia poza zasięgiem magii i właśnie o nich jest ta klimatyczna książka.
Wiadomo, że magia może być ta dobra i ta zła. Ważne, by używać jej z głową. Ale kto ma głowę, gdy magia dochodzi do głosu? Przecież każdy o czymś skrycie marzy, więc pojawienie się możliwości spełnienia tych marzeń jest furtką do skorzystania. I tu pojawia się pytanie, czy to, o czym marzymy, jest tak naprawdę ważne?
Oliver i Jasmine jadą do miasteczka Anderson, gdzie mieszkają ich dziadkowie. Zupełnie nieznani dziadkowie. Nigdy ich nie widzieli, więc ta podróż, sama w sobie, jest wielką przygodą. James i Sophie już czekają na peronie. Jak przekonać do siebie nieznane wnuki? Hm, te święta będą wyjątkowe. Może przyszedł czas, by załatać dziurę, która kładzie się cieniem na relacjach rodzinnych?
W zamku Andersonów w Andersonie jest magicznie. I wcale nie chodzi tu o cztery wyjątkowe konie – Pegasusa, Aquilę, Cassiopeię i Herculesa, które przywiozły ich z dworca kolejowego, a raczej o atmosferę otaczającą zamek. Gdyby nie kuzynostwo, Harry i Peggie, w skrócie rude skrzaty, pewnie byłoby całkiem przyjemnie. Tymczasem…
Niezwykła przygoda zaczyna się w momencie, gdy dziadek James przynosi ze strychu ozdoby choinkowe. Ot, niby nic niezwykłego, a jednak. Wśród ozdób jest słowik. Wcale nie szary, a złoto-niebieski. Ma w sobie coś takiego, co nie pozwala oderwać od niego wzroku. Może to jakaś magia?
Kiedy dzieci dowiadują się, że słowik spełnia najskrytsze marzenia, nie wahają się ani chwili. Przecież każdy o czymś marzy! Przyszedł czas na ich spełnienie! Może trochę zbyt pochopnie przystępują do realizacji marzeń, bo wypowiedziane życzenie wcale nie musi być tym prawdziwym i przemyślanym. Oj, sporo trzeba się nauczyć, aby pojąć głębię magii.
Wiele dobrego dzieje się w tej opowieści. Można się w niej zaczytać. Zmusza do myślenia i docenienia tego, co najważniejsze, a często zwyczajnie pomijane. Przez lata skrywane animozje stają się naszymi kompanami, bo jest, jak jest, więc po co to zmieniać? Może właśnie „Magiczny słowik” jest w stanie otworzyć oczy na prawdziwe wartości? Ta książka wybiega daleko przed inne, bo ma w sobie nie tylko walory magiczne, ale również ciepło, pozytywne wartości i uniwersalne przesłanie. Pominięcie jej jest dużym błędem. Stanowczo polecam jej przeczytanie swoim pociechom i osobiste refleksje, bo czasem warto. Czapki z głów dla Autorki!

 

Recenzja - Magicznego Słowika - Anna Kwaśniewska 

26 czerwca 2022

AGNIESZKA CZERWIŃSKA

Odwiedź nas